Tragiczny finał lotu Su-7 we wsi Buszkowy

21 czerwca 1972 roku o godz. 11:13 w dolinie rzeczki Krymki na granicy wsi Buszkowy i Malentyn uległ katastrofie odbywający lot treningowy samolot wojskowy Su-7BKŁ.

Tego dnia na lot treningowy z lotniska w Bydgoszczy, bazy 3 Pomorskiego Pułku Lotnictwa Myśliwsko-Bombowego wystartował samolot Su-7BKŁ o numerze bocznym 910. Była to nowa maszyna dostarczona do pułku 11 kwietnia 1972 roku razem z ośmioma innymi egzemplarzami.

Samolot pilotował por. pil. Albin Tomaszewski z zadaniem rozpoznania i poszukiwania celów naziemnych. Świadkowie widzieli, jak samolot pod dużym kontem spadł na ziemię, ścinając po drodze czubki drzew na krawędzi doliny rzeczki. Pilot zbyt późno zdecydował się na użycie fotela katapultowego. Gdy pierwszy świadek (nad którego głową przeleciał spadający samolot) dobiegł do miejsca katastrofy, natknął się na pilota dającego jeszcze oznaki życia. Wkrótce dotarła również karetka z lekarzem, który akurat był na badaniach dzieci w szkole w Buszkowych.

Wielu starszych mieszkańców pewnie jeszcze pamięta ten tragiczny dzień, a część z nich,  tak jak ja, była może na miejscu katastrofy. Choć sam niewiele pamiętam, bo miałem zaledwie kilka lat, to nadal mam przed oczami obraz dopalających się szczątków i ciało pilota przykryte spadochronem, a obok wryty w ziemię fotel. Kilka lat temu wraz z jednym ze świadków byliśmy na miejscu katastrofy. Obecnie można je tylko z trudem rozpoznać. Widać niewielkie wgłębienie na łące. Za pomocą wykrywacza metali mogliśmy potwierdzić, że byliśmy we właściwym miejscu, bo z  niewielkiej głębokości wykopaliśmy kilka kawałków duraluminium, bez wątpienia szczątki samolotu.

Informacje o pilocie  i oficjalnej przyczynie katastrofy można znaleźć w  książce Józefa Zielińskiego „Pamięci lotników wojskowych 1945-2003”.

Samolot

Konstrukcja samolotu Su-7 powstała w biurze konstrukcyjnym Pawła Suchoja w końcu lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku. Wg koncepcji miał to być samolot myśliwski, lecz nie sprawdził się w tej roli z powodu słabej manewrowości.

Ówczesny postęp techniczny umożliwiał zminiaturyzowanie ładunków jądrowych do takich wymiarów, że nadawały się do przenoszenia przez samoloty lotnictwa taktycznego. Su-7 miał silnik dużej mocy i  dysponował potencjalnie dużym udźwigiem. Postanowiono przystosować konstrukcję Su-7 do roli samolotu myśliwsko-bombowego z możliwością przenoszenia broni jądrowej. I tak powstał Su-7B, w latach sześćdziesiątych i na początku następnej dekady podstawowy samolot lotnictwa frontowego zdolny do przenoszenia bomb atomowych. Jego zadaniem było zwalczanie wszelkich wykrytych środków przenoszenia broni jądrowej w głębi terytorium wroga, właśnie taki lot prawdopodobnie trenował pilot feralnego 21 czerwca. Oprócz broni atomowej samolot mógł wspierać wojska na lądzie za pomocą bomb, rakiet niekierowanych i wbudowanych dwóch działek o kalibrze 30 mm każde.

Do polskiego lotnictwa zamówiono 36 sztuk takich samolotów, pierwsze 6 egzemplarzy w wersji Su-7BM przyjęto na uzbrojenie w 1964 roku, dostawy kolejnych w wariancie Su-7BKŁ trwały z przerwami do 1972 roku. Trochę dłużej trwały dostawy wariantu szkolno-bojowego Su-7U, bo aż do 1977 roku.

To co budziło największą grozę w tej konstrukcji, to możliwość przenoszenia bomby atomowej o mocy od 5 do 200 kt. Trzeba podkreślić, że polscy piloci nigdy nie trenowali z prawdziwą bombą, tylko z pomocą imitatora IAB-500, odpowiednika gabarytowo-masowego prawdziwej bomby.

Broń jądrowa była w wyłącznej dyspozycji  Rosjan i w godzinie „W” miała być dostarczona do bazy naszych samolotów i podwieszona pod samolot przez radzieckich żołnierzy.

Samoloty typu Su-7 służyły w polskim lotnictwie do 1988 roku. Przez ten okres stracono 9 samolotów i  trzech pilotów. Jeden samolot w 1971 przekazano Czechosłowacji jako rekompensatę za zestrzelony rok wcześniej w czasie wspólnych ćwiczeń samolot Su-7BKŁ. W trakcie tych ćwiczeń pod kryptonimem „Zenit 70” posłuszeństwa odmówił polski MiG-21 i w ferworze ćwiczeń pilotowi nakazano przesiadkę do samolotu uzbrojonego w bojowe rakiety. W czasie lotu , gdy pilot „przechwycił” czeski samolot i nacisnął spust startu rakiet, z przerażeniem zobaczył, że odpalił prawdziwą rakietę, która bezbłędnie trafiła symulującego przeciwnika. Na szczęście czeski pilot opuścił samolot za pomocą fotela katapultowego i cały i zdrowy wylądował na ziemi.

Oczywiście na Su-7 nie kończy się historia nosicieli broni jądrowej w naszym lotnictwie. W latach siedemdziesiątych nabyto trochę nowocześniejszą wersję samolotu o zmiennej geometrii płata, Su-20,  a na początku następnej dekady zakupiono ponad setkę Su-22M4, które były teoretycznie zdolne do przenoszenia bomb atomowych, teoretycznie, bo piloci tych maszyn nie byli szkoleni w tym kierunku. Ciekawostką jest, że śmigłowce do zwalczania okrętów podwodnych Mi-14PŁ z Darłowa również miały możliwość przenoszenia jądrowej bomby głębinowej o mocy 1 kt.

W końcu lat osiemdziesiątych wszystkie samoloty na mocy układu o ograniczeniu broni jądrowej zostały pozbawione instalacji i możliwości jej przenoszenia.

Więcej informacji na temat samolotu Su-7:

  1. https://en.wikipedia.org/wiki/Sukhoi_Su-7
  2. https://www.polot.net/suchoj_su_7_b/historia
  3. https://www.samolotypolskie.pl/samoloty/2787/126/Suchoj-Su-72
  4. https://www.konflikty.pl/technika-wojskowa/w-powietrzu/su-7-fitter-a-historia-powstania-konstrukcji-wersje-i-uzytkownicy/
  5. https://gdziewojsko.wordpress.com/listy/su-7/

Kończąc zachęcam do komentowania, może ktoś podzieli się własnymi wspomnieniami z dnia katastrofy.

 

Autor tekstu: Jerzy Stachurski, Buszkowy.

 

Miejsce katastrofy samolotu Su-7

Krzysztof Suchocki
Krzysztof Suchocki
Mieszkaniec Gminy Kolbudy tel.: 505 094 699, e-mail: krzysztof.suchocki@wp.pl

1 Komentarz

  1. Cezary pisze:

    Witam,
    poprawne imię i nazwisko pilota brzmiały Algimont ( tak, Algimont ) Tomaszewicz a nie Tomaszewski.
    Pozdrawiam,
    Cezary Jaśkowski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *