Uwaga na kleszcze !

Lato w pełni, spacery po lesie, biwakowanie, a także odpoczynek na działce. Czy to sielanka? Z pewnością tak. Ale czyhają na nas ukryte niebezpieczeństwa. Jednym z nich są tak powszechnie spotykane kleszcze. Scenariusz dość częsty: wyjmujemy sobie kleszcza, jeżeli nie ma rumienia, to bagatelizujemy sprawę. A zaledwie u około 50% zainfekowanych pojawia się rumień. Objawy choroby mogą pojawić się po wielu latach. Wówczas nie kojarzymy częstych bólów głowy, kolan, karku, depresji czy problemów z widzeniem, z ukłuciem kleszcza sprzed lat. Biegamy od specjalisty do specjalisty, leczymy się ale efektów nie ma. W końcu słyszymy, że jesteśmy hipochondrykami i mamy iść do psychiatry. A my naprawdę chorujemy.

Według oficjalnych danych rocznie 9-10 tys. Polaków choruje na boreliozę. Ale jak przyznają specjaliści, chorych może być nawet cztery razy więcej. Jak wynika z badań Zakładu Parazytologii w Sosnowcu, nosicielem bakterii – krętków boreliozy – jest co piąty polski kleszcz.

Problem stanowią  testy diagnostyczne wykonywane z próbki krwi, które mają potwierdzić lub wykluczyć boreliozę. Wykrywają one przeciwciała produkowane przez organizm w odpowiedzi na aktywne formy bakterii, a nie samą bakterię. A to oznacza, że w miarę wiarygodny wynik uzyskuje się po wyprodukowaniu przez układ odpornościowy odpowiedniej liczby przeciwciał, czyli po sześciu tygodniach od zarażenia. Dodatkowo  możliwe są wyniki fałszywie ujemne pokazujące brak przeciwciał, mimo że krętki zadomowiły się w organizmie.

Niedawno badacze z Nowego Orleanu zadali tradycyjnemu schematowi leczenia boreliozy kolejny cios. Po 28 dniach stosowania doksycykliny na różnych zakażonych zwierzętach z rzędu naczelnych okazało się, że krętki nadal pozostawały żywe w ich ciałach. Tradycyjne leczenie może więc być wystarczające tylko w przypadku natychmiastowego zastosowania antybiotykoterapii. Okazuje się również, że po standardowej kuracji (2-4 tyg. antybiotykiem) wyleczeni nadal miewali różnorakie objawy choroby.

Krętki Borelli mają kilka form życiowych, które przybierają w zależności od potrzeb czy zagrożenia. Swoją krętkową postać łatwo przeobrażają- czy to w bakterię bez ściany komórkowej, czy w cystę. Lub tworzą biofilm, powlekając swoje siedlisko powłoką ochronną.

Jeśli krętki dostaną się do organizmu ciężarnej kobiety, przechodzą przez łożysko i mogą zarazić płód. U kobiet karmiących przedostają się także do mleka. Obecność bakterii stwierdzono nawet w nasieniu zainfekowanych mężczyzn. Choroba rozprzestrzenia się dalej.

Niestety, nie ma szczepionki przeciwko boreliozie. Dlatego przed wyjściem na wycieczkę do lasu czy parku warto zastosować preparat odstraszający kleszcze zarówno na skórę, jak i na ubranie. Trzeba jednak pamiętać, że zawarty w większości z tych preparatów związek DEET jest substancją drażniącą, a zatem w przypadku dzieci nie powinno się stosować preparatów ze zbyt dużym jego stężeniem (maksymalnie 30-proc.) – zwłaszcza na ręce, które dzieci często wkładają do buzi.

Po powrocie obowiązkowo należy wziąć prysznic i obejrzeć ciało, szczególnie miejsca, które kleszcze lubią najbardziej – okolice za uszami, pod pachami, głowę, zgięcia pod kolanami i w łokciach oraz pachwiny.

Zachęcam Państwa do przeczytania wnikliwego artykułu Sławomira Swerpela, „Dopaść krętka”, „Wiedza i Życie” 2018, nr 7, ISNN:0137-8929, str. 30-35.

 

Autorka tekstu: Ewa Szczypińska, Bielkówko.

Źródła:

  1. Sławomir Swerpel, „Dopaść krętka”, „Wiedza i Życie” 2018, nr 7, ISNN:0137-8929, str. 30-35,
  2. Marta Koton-Czarnecka,  „Borelioza. Chorzy na wszystko od jednego kleszcza. Do 10 tys. Polaków choruje na boreliozę”, wyborcza.pl., 23 kwietnia 2014.

 

Krzysztof Suchocki
Krzysztof Suchocki
Mieszkaniec Gminy Kolbudy tel.: 505 094 699, e-mail: krzysztof.suchocki@wp.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *